 |
Stajnia Centralna Stajnia Centralna - główna stajnia Rysuala
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Skrzydlata
Duży wolontariusz
Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 394
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: z końca świata
|
Wysłany: Wto 16:39, 08 Gru 2009 Temat postu: Sauron - Odwiedziny |
|
|
Tutaj piszecie odwiedziny
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Skrzydlata
Duży wolontariusz
Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 394
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: z końca świata
|
Wysłany: Śro 11:55, 23 Gru 2009 Temat postu: |
|
|
Uznałam, że w jakimś stopniu jestem odpowiedzialna za to, że te koniki są tutaj, więc przyszłam odwiedzić Saurona. Bardzo podoba mi się jego imię. Ogierek był pełen energii, ale i zadowolony z moich odwiedzin. Znał mnie i uszczęśliwiony biegał po całym przestronnym boksie. Otworzyłam boks, a z niego wyleciał mały izabelowaty. Nie spodziewałam się tego i została podeptana po nogach przez małe kopyta. Sauron jednak nie uciekł galopem przed siebie, lecz zatrzymał się tuż koło mnie czekając na polecenia. Złapałam go za kantar i uwiązałam. Powoli i dokładnie wyczyściłam ogierka, który kręcił się niemiłosiernie. Udało mi się jednak po pewnym czasie doprowadzić do porządku. Wzięłam z siodlarni lonżę i wyruszyłam z ogierem na spacer. Aura ogólnie nie jest zbyt piękna, ale mogę się przejść co mi szkodzi. Sauron z tego powodu był w niebo wzięty. I pierwsze co zrobił widząc czysty śnieg - wytarzał się, że błoto chlapało. Ja oczywiście zostałam również obryzgana ale co z tego. Założyłam mu derkę, którą wzięłam na wszelki wypadek. Kucyk uradowany biegał wokół mnie nie zważając na boży świat. Był tak radosny, że go nie poznawałam. Malec nie płoszył się i ciągnął mnie za sobą żeby iść szybciej, chodź miałam go prawie na całej długości lonży. Lecz i spaceru musiał nadejść koniec. Po pół godzinie mokra jak i koń, wróciliśmy do stajni. Tam sprawdziłam konikowe kopyta i wytarłam jego mokrą sierść, a na wierzch założyłam lekką derkę. Pożegnałam się z maluchem cukierkiem i całusem w mordkę. Niezadowolony odprowadził mnie wzrokiem.
Słów 246
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Sayuri
Mały wolontariusz
Dołączył: 13 Lis 2008
Posty: 178
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Nie 17:12, 31 Sty 2010 Temat postu: |
|
|
Przyszłam odwiedzić małego izabelka. Wiele o nim słyszałam i naszło mnie przeczucie ze byłby doskonałym partnerem dla Ruffian. Weszłam do boksu a ogier popatrzył na mnie spod bujnej grzywki bystrymi oczami. Wyciągnęłam cukierka na dłoni i ukucnęłam aby ułatwić małemu sięgnięcie po smaczka. Sau patrzył na mnie przez chwilę po czym podszedł do mnie, chapnął cukierka a następnie staranował mnie łbem w poszukiwaniu reszty cuksów ukrytych w kieszeni. Ja oczywiście wylądowałam na gnoju. Wstałam powoli otrzepując się. Musiałam wpaść akurat w jedną jedyną kupę jaka tu była... Sau przechylił lekko głowę jakby w kpinie. Pokręciłam lekko głową i złapałam go za kantar. Wyprowadziłam go z boksu - a właściwie on wyprowadził mnie - i przypięłam go na uwiąz by go wyczyścić. Był dość posklejany, zwłaszcza że zapuścił piękne zimowe futro. Rozczesywanie grzywy i ogona sobie podarowałam. Do tego potrzebne było czesanie na mokro a na to było za zimno. Wyplątałam jedynie rzepy których skądś nałapał. Sprawdziłam jeszcze kopytka. Sau próbował mnie przy tym ugryźć ale na szczęście zdołałam tego uniknąć. Gdy skończyłam go czyścić podpięłam lonżę do kantara i zabrałam go na spacer w okół SC. Był o niebo spokojniejszy od Ruff ale i tak dał mi nieźle popalić. Pod koniec moje rękawiczki nadawały się już do wyrzucenia. Zaprowadziłam go do boksu i dałam cukierka na pożegnanie po czym pojechałam do mojego karego diabła.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|